Alterpunkt Blog

Maj 3, 2011

Rosja online

Filed under: Rosja — Emil Zacharczuk @ 10:50 am
Tags: ,


W ostatnim wystąpieniu Putina wygłoszonym przed Dumą Państwową, Rosja jawi się jako kraina mlekiem i miodem płynąca. Według słów premiera, aktywna polityka władz wyprowadziła kraj z zapaści gospodarczej i wprowadziła na ścieżkę trwałego rozwoju. Szacunki rządu pokazują, że Rosja już wkrótce stanie się piątą gospodarką na świecie, wyprzedzając takie europejskie potęgi jak Francja, Wielka Brytania czy Niemcy. Putin przyznał oczywiście, że istnieją pewne problemy, jednakże dzięki wspólnemu wysiłkowi władz państwowych i narodu rosyjskiego, ich rozwiązanie pozostaje tylko kwestią czasu.

W kreowaniu tego idyllicznego wizerunku czynny udział biorą mainstreamowe media, a w szczególności telewizja. Ich obiektywizm i niezależność pozostawiają jednak wiele do życzenia. Według najnowszego raportu Freedom House, Rosja została skwalifikowana na 173 miejscu wśród 196 państw, utrzymując wciąż drastycznie niski poziom wolności mediów. Jedyną oazą wolności pozostaje w Rosji internet. Według raportu Harvard University z 2010 roku , rosyjskojęzyczna blogosfera pozostaje jedną z najbardziej dynamicznych i różnorodnych na świecie, a jej wpływ na rzeczywisty dyskurs polityczny jest często ignorowany.

Internet w Rosji spełnia dwie zasadnicze funkcje. Po pierwsze, stanowi forum swobodnej wymiany myśli, których otwarte artykułowanie w przestrzeni publicznej jest niemożliwe. W ten sposób powstaje dyskurs polityczny kształtujący postawy i ruchy społecznych w realu. Przykładem może być często opisywany fenomen ‘społeczności niebieskich wiaderek’ (Общество синих ведёрок). Z drugiej strony, internet jest przestrzenią funkcjonowania niszowych stacji radiowych i telewizyjnych. Stanowią one niezbędną alternatywę dla zdominowanych przez prorządowy dyskurs media ogólnokrajowe.

Znaczny wzrost liczby użytkowników w przeciągu ostatniej dekady (2 mln w 2001 – ok 49mln w 2011) wskazuje na znaczny wzrost roli internetu. Fakt ten został zauważony przez władze, które w subtelny sposób starały się nadzorować i kształtować dyskurs polityczny w RuNecie. Jednakże ostatnie wydarzenia pokazuję, że ten miękki kurs może przyjąć bardziej zdecydowany charakter. 1 marca 2011 roku została przyjęta ustawa, w oparciu o którą siły policyjne w Rosji, mogą zamknąć stronę internetową bez wyroku sądu, jeżeli propagowane przez nią treści zagrażają porządkowo społecznemu. Konsekwencją tej ustawy, jest znaczne ograniczenie wolności RuNetu i oznacza nowy kierunek w dziedzinie kontroli sieci. Można się spodziewać, że rosyjskie władze skrupulatnie przyglądają się sytuacji w północnej Afryce i roli jaką pełni w tych wydarzeniach internet. Wnioski płynące z tej analizy mogą stanowić postawę do dalszego wzrostu kontroli nad RuNetem.

Kwiecień 30, 2010

Katyń a sprawy globalne

Filed under: Rosja,Unia Europejska — Emil Zacharczuk @ 11:39 am
Tags: , , , ,

Wydarzenia upamiętniające zbrodnię katyńską miały być dla stosunków Polsko-Rosyjskich swoistym sprawdzianem gotowości do odnowienia wzajemnych relacji. O wadze tych wydarzeń może świadczyć powszechność opinii wyrażanych przez publicystów, analityków czy polityków; jakoby kwestia ta była papierkiem lakmusowym, swoistą osią wokół której należało budować relacje pomiędzy Warszawą a Moskwą. Pogląd ten jest w Polsce obecny od początku III RP, jednakże wydarzenia upamiętniające tragedię w tym roku miały charakter szczególny i były skrupulatnie obserwowane przez całą społeczność międzynarodową. Poniższa analiza opisuje trzy główne determinanty współczesnej polityki Kremla, które uwidoczniły się w procesie odnowy dialogu pomiędzy Polską i Rosją. Płynące z niej wnioski mogą natomiast odpowiedzieć, w jakim kierunku ewoluuje rosyjska polityka i określić charakter tych zmian.

Po pierwsze, obecna władza w Rosji w istotny sposób opiera się na innej filozofii politycznej, niż ta które wyznawane są powszechnie w świecie zachodnim. Jest ona specyficzną mieszanką elementów wywodzących się z tradycji samodzierżawia, sowieckiej spuścizny i współczesnych wartości liberalnych. W efekcie można odnieść wrażenie, że Rosja nie potrafi odciąć się kategorycznie od swojej niechlubnej przeszłości, gdyż faktycznie jest to jedyny sposób legitymacji władzy Putina i Miedwiediewa w sytuacji, w której istniejący system ma raczej charakter fasadowy. Innymi słowy, jeżeli mandat społeczny jest zbyt słaby, naturalnym odruchem rządzących jest sięganie do ‘sprawdzonych’ tradycji politycznych. Ponadto w przypadku braku określonych procedur demokratycznych, najważniejszym czynnikiem utrwalającym władzę w Rosji staje się charyzma ich liderów politycznych. Sytuacja ta ma bezpośrednie przełożenie na politykę zagraniczną Moskwy. Podkreślanie osobistych relacji z przywódcami światowymi, a także niechęć do normatywizacji stosunków (np. Instytucjonalny charakter relacji z UE) jest tego najlepszym przykładem. Kreml wybiera sobie partnerów sam i sprytnie kształtuje agendę wzajemnych relacji (wartości są zbędne, kiedy w grę wchodzi interes). Ostatnie wydarzenia w kwestii polsko-rosyjskich relacji zdają się potwierdzać tą dewizę, która wciąż pozostaje wyznacznikiem dla Kremla w jego polityce zagranicznej.

Po drugie, Katyń stał się symbolem podejrzliwości i braku zaufania w relacjach Warszawy z Moskwą. Tajemnicą Poliszynela jest fakt, iż największą rolę w ociepleniu wzajemnych relacji odegrała komisja do spraw trudnych pod kierownictwem prof. Anatolij Torkunowa i prof. Adama Rotfelda. Najważniejszym jej osiągnięciem było skonstruowanie platformy porozumienia, czyli zrębów współpracy opartych na wzajemnym zaufaniu. Bez tego etapu wszelkie polityczne gesty ze strony Kremla nie mogłyby mieć miejsca. Warto zauważyć, że kwestia braku zaufania do współczesnej Rosji bardzo znacząco wpływa na politykę Zachodu w stosunku do Kremla. Z drugiej strony, opinia publiczna w Rosji pozostaje wciąż antyzachodnia, co często wykorzystywane jest w politycznej retoryce przez czołowych polityków w Moskwie. Jak pokazuje przykład Katynia, zbudowanie zaufania pomiędzy Zachodem a Rosją pozostaje warunkiem sine qua non konstruowania wzajemnych stosunków. Warto o tym pamiętać analizując ostatnie porozumienia rozbrojeniowe czy próby zacieśnienia współpracy w kwestii bezpieczeństwa międzynarodowego pomiędzy NATO i Rosją. Być może nadzieje z nimi związane wydają się naiwne, jednakże kierunek na pewno jest słuszny.

Po trzecie, rozwój relacji wokół kwestii katyńskiej zwiastuje zmianę w polityce zagranicznej Kremla. Rosja zmienia percepcję postrzegania stosunków międzynarodowych. Moskwa uświadamia sobie, że współczesna polityka globalna nie jest ‘grą o sumie zerowej’. Innymi słowy, Rosja zgodziła się na taktyczne ustępstwa w imię strategicznego interesu. Co więcej, inicjatywa w kwestii katyńskiej w całości należała do Kremla. To dzięki osobistej decyzji władz rosyjskich doszło do wizyty Putina w lesie katyńskim, co samo w sobie stało się wydarzeniem bez precedensu. Po raz pierwszy Putin zdecydowała się na kompromis w relacjach z państwem post komunistycznym i to w kwestii która w znaczący sposób może zmienić relacje wewnątrz samej Rosji. Jeżeli ewolucja w stronę bardziej konstruktywnego kształtowania stosunków z własnych otoczeniem okaże się tendencją stałą można oczekiwać, iż Moskwa zacznie odgrywać poważniejszą rolę w Europie i na świecie.

Marzec 26, 2010

Start 2,5

Filed under: Uncategorized — Emil Zacharczuk @ 4:50 pm
Tags: , , , , , ,

Stany Zjednoczone i Rosja są o krok od podpisania historycznego Porozumienia o Redukcji Broni Strategicznej. Wydarzenie to ma będzie miało kluczowy wpływ na rozwój wydarzeń nie tylko w obszarze proliferacji broni atomowej ale także w wielu innych kwestiach globalnych, w których współpraca Waszyngtonu z Moskwą jest niezbędna. Ponadto, jest to niewątpliwie sukces administracji amerykańskiej, dla której mijający tydzień okazuje się obfitować w wyjątkowo pomyślne wydarzenia, w efekcie których pozycja prezydenta Obamy w wymiarze wewnętrznym i międzynarodowych uległa znacznemu wzmocnieniu. Jednakże wielu republikanów zgłasza zastrzeżenia dotyczące nieskutecznego, ich zdaniem, systemu weryfikacji i monitoringu procesu rozbrojeniowego zawartego w dokumencie. Ponadto sprzeciw budzą próby uregulowania kwestii dotyczącej budowy systemów przeciwrakietowych. Jednocześnie przebieg bitwy o reformę systemu ubezpieczeń zdrowotnych w Senacie USA pokazuje, że droga przez amerykański system legislacyjny jest długa i wyboista, a wymagana do ratyfikacji nowego porozumienia większość 67 głosów (spośród 100 senatorów) może okazać się trudna do osiągnięcia w świetle coraz mocniej polaryzującej się sceny politycznej w Stanach Zjednoczonych. Paradoksalnie jednak, inaczej niż w przypadku reformy ubezpieczeń zdrowotnych, treść nowego porozumienia nie jest w tym przypadku najważniejsza (USA i Rosja wciąż będą dysponowały ponad 90% światowego arsenały atomowego). To co liczy się najbardziej dla obu administracji to symbolika wydarzenia politycznego, dzięki której Kreml i Biały Dom wyrosną na głównych rozgrywających w obszarze bezpieczeństwa globalnego.

Nowe porozumienie ma zastąpić wygasłe w grudniu zeszłego roku układ START I. Dokument zobowiązuje każde z państw sygnatariuszy do wzajemnego zredukowania zapasów głowic nuklearnych do poziomu 1,500-1,675, a także liczby rakiet dalekiego zasięgu do 1,100 w przeciągu siedmiu lat od wejścia porozumienia w życie. Według doniesień prasowych, anonimowo potwierdzonych przez Waszyngton i Moskwę, ewentualna ceremonia podpisania porozumienia miałaby się odbyć 8 kwietnia w Pradze, gdzie prezydent Obama po raz pierwszy zaprezentował swoją strategię globalnej redukcji broni nuklearnej, która to w znacznym stopniu przyczyniła się do przyznania mu nagrody Nobla.

Gest ten dodatkowo wzmocniłby symbolikę wydarzenia, jako przełomowego w historii proliferacji broni atomowej.

Wydarzenie to potwierdzi dominującą pozycję Obamy i Miedwiediewa na mającym się odbyć w kwietniu w Waszyngtonie światowym szczycie poświęconym broni nuklearnej. W jego trakcie zostanie przyjęta agenda konferencji przeglądowej NPT (Non-proliferation Treaty), której celem ma być rewitalizacja reżimu kontroli zbrojeń nuklearnych. Nowe porozumienie będzie istotnym elementem przetargowym w rozmowach z Iranem, a także zwiększy presję wobec Izrael, Pakistan i Indie w celu ich przystąpienia do NPT. Jeżeli tandem Obama-Miedwiediew okaże się skuteczny i nowe instrumenty zwiększające kontrolę nad przepływem paliwa i technologii nuklearnych zostaną przyjęte, można będzie znacząco podwyższyć koszty uzyskania broni atomowej przez Teheran. W obecnej sytuacji wydaje się to być najbardziej pragmatyczną strategią, która promowana jest zarówno przez Waszyngton jak i Kreml (choć z mniejszym entuzjazmem). Ponadto wspólny sukces Waszyngtonu i Moskwy w tej kwestii byłby początkiem strategicznego partnerstwa, o którym coraz głośniej mówi się w obu stolicach. W świetle coraz bardziej pragmatycznej polityki amerykańskiej, ta polityczna fantasmagoria może stać się faktem. Problem jednak w tym, że o ile polityka Obamy w tej kwestii jest klarowna (słynna polityka resetu), to następny krok do odbudowy wzajemnych stosunków należy do Moskwy, której postawa jest mniej jednoznaczna.

Marzec 4, 2010

Szczyt Miedwiediew-Sarkozy czyli uprzywilejowanego partnerstwa pomiędzy Moskwą i Paryżem ciąg dalszy

Filed under: Rosja — Emil Zacharczuk @ 8:54 pm
Tags: , , , , ,

We wtorek zakończyła się wizyta prezydenta Rosji Miedwiediewa w stolicy Francji. Sarkozy mógł w końcu zaprezentować się jako mąż stanu, którego kraj wraca z podniesioną głową do światowej polityki i rozmawia z największymi tego świata o globalnych problemach jak równy z równym. Wizyta ta jednak miała charakter o wiele bardziej złożony i należy ją rozpatrywać w aspekcie szerszym niż bilateralny, zwracając uwagę na nową jakość w stosunkach Paryża z Moskwą. Sarkozy próbuje umiejętnie kształtować relacje z Rosją, a skuteczność tej polityki będzie miała wpływ na sytuacje wewnętrzną zarówno w Unii Europejskiej (stosunki z Niemcami), jak i w NATO (stosunki z USA i państwami nadbałtyckimi oraz Gruzją).

Pierwszy wniosek jaki może wyciągnąć postronny obserwator odbytego szczytu to zmiana agendy we wzajemnych relacjach pomiędzy Francją a Rosją. Dwie główne nici porozumienia (próba budowania sojuszu antyamerykańskiego i budowa multipolarnego świata), które wyznaczały ton wzajemnych relacji w czasach Chiraca i Putina, okazały się naiwnymi postulatami szybko zweryfikowanymi przez rzeczywistość. Wzajemne stosunki szybko straciły swój blask z 2003 roku (atak USA na Irak), a atencja Moskwy skupiła się całkowicie na Berlinie. Nie dziwił więc niepokój jaki pojawił się we francuskich kręgach politycznych, które coraz mniej łaskawym wzrokiem spoglądały na rodzący się nowy sojusz niemiecko-rosyjski. Wraz z nastaniem ery Sarkozego nastąpiły starania odideologizowania wzajemnych relacji i oparcia ich na pragmatyzmie, którego podstawy stanowić miała współpraca ekonomiczna, energetyczna i wojskowa. Nowa polityka Paryża zaczęła szybko przynosić efekty. Francuskie inwestycje w Rosji wyniosły 10 mld (więcej niż USA), a wzajemna wymiana handlowa zwiększyła się o 25% procent on 2006. Paryż aktywnie włączył się w promowanie projektu energetycznego South Stream, a energetyczna spółka EDF stała się współudziałowcem konsorcjum odpowiedzialnym za jego budowę. Ukoronowaniem współpracy energetycznej są umowy zawarte w czasie ostatniej wizyty, według których Gazprom odsprzeda francuskiej firmie GDF-Suez 9% akcji spółki North Stream. W ten sposób Paryż stanie się jedynym państwem w Unii Europejskiej posiadającym udziały w obu energetycznych projektach i niezaprzeczalnie jednym z najwierniejszych adwokatów rosyjskiej polityki w Brukseli.

Wzajemna pomiędzy oboma krajami wykracza jednak poza kwestie stricte energetyczne i ekonomiczne, a swoistą ‘wisienką na torcie’ miało być zawarcie porozumienia dotyczącego sprzedaży Mistrali. Ta 199-cio metrowa jednostka morska jest zdolna do przenoszenia czołgów i helikopterów i według wielu może zmienić układ sił na rosyjskich obszarach przygranicznych. Jednym z regionów, zaniepokojonym tym porozumieniem są kraje nadbałtyckie, których bezpieczeństwo może być narażone w świetle braku kompleksowych planów obrony w obrębie NATO. Drugim jest Morze Czarne, gdzie nowe jednostki mogą odgrywać rolę w przypadku hipotetycznego konfliktu o Krym (umowa dzierżawy wygasa w 2017). Wydaje się jednak, że obawy te są nieracjonalne, a wielu ekspertów zwraca uwagę, że Moskwa musiałaby zainwestować ogromne pieniądze w dodatkowe uzbrojenie i systemy, aby nowe jednostki w pełni mogły wykorzystać swoje możliwości. O ile jednak militarne konsekwencje podpisania umowy wydaje się mocno ograniczone, o tyle ich polityczny aspekt może być znaczący. Sprzeciw małych krajów nadbałtyckich może być zignorowany przez Paryż, jednakże obiekcje Stanów Zjednoczonych, choć umiejętnie tonowane, są wszystkim powszechnie znane. Gdyby porozumienie doszło do skutku, byłby to pierwszy przypadek transferu technologii z państwa NATO do Rosji w historii, a fakt ten mógłby niekorzystnie wpłynąć na stosunki francusko-amerykańskie. Nie dziwi więc fakt, iż postępy w negocjacjach rzadko wychodzą na światło dzienne, a sama umowa jest często bagatelizowana przez przywódców Rosji i Francji.

Ostatnia wizyta Miedwiediewa we Francji pokazuje, że Sarkozy dąży do zbudowania strategicznego partnerstwa z Rosją. Warto jednak pamiętać, że zbliżenie we wzajemnych relacjach jest poniekąd efektem sprzyjającej postawy Sarkozego dla interesów rosyjskich podczas mediacji w konflikcie gruzińskim. Nie dziwi więc fakt, że wiele państw Europy Środkowo-Wschodniej krytycznie spogląda na politykę Paryża względem Moskwy w zakresie współpracy wojskowej. Jednocześnie Kreml skutecznie wykorzystuje te niepokoje do swojej strategii ‘divide et impera’ i zwiększa swoje wpływy w Brukseli. Polityka Paryża jak do tej pory jest skuteczna, choć Sarkozy musi pamiętać, że Rosja ma wielu adwokatów w Unii Europejskiej i oczekuje od nich lojalności. W przeciwnym razie Kreml bardzo elastycznie interpretuje wzajemne ustalenia, o czym najlepiej przekonała się Wielka Brytania, kiedy w 2006 popadła w niełaskę. Jeśli prezydent Francji chce skutecznie rywalizować z Berlinem o jak najlepsze stosunki z Moskwą powinien wystrzegać się gry va banque i zrażania swoją polityką innych krajów, w przeciwnym razie może stracić swoją niedawno odzyskaną pozycję na arenie międzynarodowej.

Grudzień 7, 2009

Koncepcja Bezpieczeństwa Europejskiego według Kremla

Według wielu komentatorów próba wciągnięcia Rosji do globalnego systemu bezpieczeństwa jest jednym z największych wyzwań przed jakimi stoją USA i UE. Zbigniew Brzeziński, który po zmianie administracji w Białym Domu stał się głównym ideologiem amerykańskiej polityki , postuluje nawiązanie z Kremlem stosunków partnerskich, dzięki którym stałaby się ona stałym elementem europejskiego systemu bezpieczeństwa (‘Toward a Global Security Web’ lub tutaj). Odpowiedź Moskwy miała nadejść wkrótce. 29 listopada na oficjalnej stronie Prezydenta Rosji pojawił się dokument o tajemniczo brzmiącej nazwie „Projekt umowy o bezpieczeństwie europejskim”. Dokument jest uszczegółowieniem projektu, który został przedstawiony przez Miedwiediewa 5 czerwca 2008 roku w Berlinie. Niedługo po jego ukazaniu spotkał się z ciepłym przyjęciem przywódców państw Europy Zachodniej (Francja, Włochy i Niemcy) i był głównym tematem rozmów ministerialnych państw NATO podczas szczytu odbywającego się w dniach 3-4 grudnia.

Co w treści dokumentu…….

Pomimo iż istniejące w nowym zapisie dokumenty mają bardzo ogólnikowy charakter, można wskazać na kilka czynników mających określać charakter nowego systemu bezpieczeństwa.

  1. Sygnatariuszami porozumienia miałyby być nie tyle poszczególne państwa, co organizacje międzynarodowe wymienione z nazwy: Układ Taszkiencki, Unia Europejska, Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, NATO i Wspólnota Niepodległych Państw. W praktyce oznaczałoby to powstanie pan-Europejskiego systemu bezpieczeństwa rozciągającego się od Vancouver do Władywostoku (art.10)

  2. Oparcie nowej struktury na zasadach prawa międzynarodowego zapisanego w Karcie Narodów Zjednoczonych (art. 2)

  3. Wprowadzenie zasady ‘balansu bezpieczeństwa’ czyli powstrzymanie się stron od zwiększania zakresu własnego bezpieczeństwa kosztem innych, ze szczególnym uwzględnieniem nowych sojuszów politycznych lub wojskowych, których istnienie mogłoby zagrozić podstawom nowego systemu bezpieczeństwa (art. 1)

  4. Wprowadzenie zasady kolektywnego bezpieczeństwa (art. 7). W razie ataku na państwo członkowskie pozostałe strony mogą mu udzielić niezbędnej pomocy (w tym militarnej) w celu zapewnienia bezpieczeństwa i stabilizacji w regionie. Działania te nie muszą być poparte rezolucją ONZ, a podstawą prawnej do ich przeprowadzenia miałoby być prawo do samoobrony zawarte w Karcie Narodów Zjednoczonych art.51

………….. a co między słowami

Po dokładnym przeanalizowaniu nowego dokumentu nasuwa się parę wniosków, które najogólniej można określić jako – „rosyjska strategia kroku w przód, w celu wykonaniu następnych dwóch wstecz”. Przedstawiony dokument jest próbą usankcjonowania przez Moskwę istniejącego status quo, a nie przykładem aktywnego działania Kremla na rzecz zbudowania bądź zreformowania istniejącego systemu bezpieczeństwa pan-europejskiego. Budowa kolektywnego systemu bezpieczeństwa w wersji opartej na XIX-wiecznych przesłankach jest skazana na porażkę. Dokument ujawnia brak strategicznej koncepcji w relacjach Moskwy z Zachodem i potwierdza partykularyzm obecnej polityki Kremla, która ogranicza się do powstrzymywania rozszerzenia NATO i budowania własnej strefy wpływów. Pytanie tylko, czy naprawdę Rosja potrzebuje do tego nowego systemu bezpieczeństwa skoro w istniejącym układzie jej działania są nadzwyczaj skuteczne?

Nowy projekt bezpieczeństwa pan-europejskiego w wersji przedstawionej prze Kreml nie jest w stanie sprostać wyzwaniom XXI wieku. W tym kontekście należy podjąć kroki, które zwiększą wzajemne zaufanie dzięki czemu można by wykorzystać istniejące już mechanizmy współpracy w celu poszerzenia agendy współpracy np. w ramach Rady NATO-Rosja. Dla Europy szczególnie ważne jest przełamanie impasu w rozmowach nad Traktatem o konwencjonalnych siłach zbrojnych w Europie . Dla USA, podpisanie nowego układu START (ostatnie negocjacje zakończyły się fiaskiem – tutaj) i współpraca w kwestii Afganistanu i Iranu. Do tej pory jednak, żadna z wymienionych kwestii nie znalazła należytego poparcia w Moskwie.

Listopad 18, 2009

Wysoki Przedstawiciel UE ver 2.0

Na odbywającym się specjalnym szczycie Unii Europejskiej liderzy państw mają zadecydować o obsadzeniu najważniejszych stanowisk. Główna uwaga mediów skupiona jest na nowej posadzie przewodniczącego Rady Europejskiej, nieformalnie nazywanego „prezydentem UE”. Czy słusznie? Według ostatnich doniesień pozycja przewodniczącego będzie znacznie bardziej okrojona niż pierwotnie zakładano i sprowadzi się do roli koordynatora agendy europejskiej. Pozbawiony instytucjonalnego zaplecza, kompromisowy kandydat (najprawdopodobniej z krajów Beneluksu) raczej nie będzie w stanie przeforsować swoich własnych koncepcji politycznych. W tych okolicznościach szczególnego znaczenia nabiera funkcja Wysokiego Przedstawiciela WPZiB Unii Europejskiej, wyposażonego w autonomiczny instrument urzędniczy i budżet.

Prawie Minister Spraw Zagranicznych

Urząd wysokiego przedstawiciela został powołany na mocy Traktatu Amsterdamskiego. Pierwszym sprawującym urząd był Jurgen Trumpf (niecałe pięć miesięcy), który został zastąpiony przez Javiera Solanę (b. sekretarz NATO). W swojej ówczesnej formie, jego rola była ograniczona do reprezentowania ministrów spraw zagranicznych krajów członkowskich UE (Rady Ministrów Spraw Zagranicznych) i koordynowania Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa wewnątrz wspólnoty.

Jednakże ostatnia reforma wprowadzona przez Traktat Ustanawiający Konstytucję dla Europy, a później (po przegranych referendach we Francji i Holandii) potwierdzona (zmieniono nazwę na ‘mniej federalistyczną’) przez Traktat Lizboński znacznie wzmacnia jego kompetencje. Utworzono Urząd Wysokiego Przedstawiciela ds WPZiB Unii Europejskiej, który scala dotychczasowe uprawnienia Wysokiego Przedstawiciela (obecnie J. Solana) i Komisarza ds. Stosunków Zewnętrznych (obecnie Benita Ferrero-Waldner). W praktyce oznacza to skupienie całości wspólnotowych uprawnień w kwestii polityki zagranicznej w rękach jednej osoby (reprezentowanie UE scenie globalnej, utrzymywanie stosunków z krajami sąsiednimi, koordynowanie działań w obszarze handlu, rozszerzenia i pomocy rozwojowej). Ponadto zmienia się jego pozycja w hierarchii instytucjonalnej. Będzie on nie tylko przewodniczącym Rady Ministrów Spraw Zagranicznych (ministrowie spraw zagranicznych państw członkowskich) ale także wice-przewodniczącym Komisji Europejskiej (zastępcą p. Barroso) – tzw. double hat. Innymi słowy, zmiany te umożliwią Wysokiemu Przedstawicielowi WPZiB lepszą koordynację w zakresie stosunków zewnętrznych UE i znacznie zwiększą jego wpływ na polityczną agendę Brukseli.

To co jednak w największym stopniu przekonuje o wzroście znaczenia nowego urzędu to zaplecze instytucjonalne i finansowe. Według raportu prezydencji szwedzkiej przedstawionego 22 października nowe stanowisko będzie posiadało dużą autonomię i oddzielną sekcję w budżecie UE, obok Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego i Rady UE. Wysoki Przedstawiciel WPZiB będzie miał do dyspozycji tzw Służbę Zewnętrzną EU (EEAS) czyli swoistego rodzaju korpus dyplomatyczny składający się częściowo z urzędników brukselskich oraz przedstawicieli państw członkowskich. Innymi słowy będzie on zarządzał grupą ponad 6 tys dyplomatów, a także instytutami analitycznymi (np. Situation Center) czy przedstawicielstwami UE w krajach trzecich. W tej sytuacji nowy, zreformowany urząd Wysokiego Przedstawiciela stanie się de facto „Ministrem Spraw Zagranicznych UE”, choć zakres jego kompetencji w zakresie aktywnego kreowania polityki unijnej uzależniony będzie od mandatu udzielonego mu przez państwa członkowskie.

Kto nowym „Ministrem Spraw Zagranicznych UE”?

Obecnie w kuluarach unijnych wymienianych jest kilka nazwisk. Na początku października w brytyjskich gazetach pojawiły się doniesienia o kandydaturze Davida Milibanda (obecny szef dyplomacji Wielkiej Brytanii), który ponoć był mocno popierany przez Niemcy i Francję. Jednakże sam zainteresowany zdementował możliwość ubiegania się o stanowisko, gdyż zostałoby to odebrane jako wycofanie poparcia dla Tone’go Blaira w wyścigu o fotel przewodniczącego Rady Europejskiej. Na giełdzie nazwisk równie często pojawiają się nazwiska Carla Bildta (obecny premier Szwecji) czy Massimo D’Alemy (były premier Włoch). Szwed cieszy się poparciem między innymi Polski, która liczy na jego zaangażowanie w rozwoju Partnerstwa Wschodniego. Jednocześnie kandydatura ta spotyka się z krytyką w Niemczech, które uważają go za antyrosyjskiego. Natomiast kandydatura Włocha jest przyjmowana z niechęcią w „nowej Europie”, która boi się jego zbyt łaskawej postawy w stosunku do Moskwy. Oprócz wymienionych przeze mnie kandydatur można także usłyszeć o szansach Jaap de Hoop Scheffer (były przewodniczący NATO), Joshki Fishera (były minister spraw zagranicznych Niemiec) czy Martti Ahtisaari (były prezydent Finalndii). Bez względu jednak kto obejmie nowy urząd będzie miał realną siłę i środki do prowadzenia skutecznej polityki zagranicznej EU. Pozostaje tylko pytanie, czy kraje członkowskie udzielą mu politycznego wsparcia?

Kto waszym zdaniem zostanie nowym „ministrem spraw zagranicznych UE’ i czy możliwa jest ukonstytuowanie się spójnej, skutecznej polityki Brukseli w stosunkach zewnętrznych? Zaprasza do dyskusji na forum.

Październik 30, 2009

Prezydent Blair?

Filed under: Unia Europejska — Emil Zacharczuk @ 11:18 pm
Tags: , , ,

tonyblaireurope_1512317c Odbywający się w czwartek i piątek szczyt Unii Europejskiej miał kluczowe znaczenie dla przyszłości kontynentu. Jego agenda koncentrowała się na kilku istotnych  kwestiach. Meritum rozmów dotyczyło wypracowaniu wspólnego stanowiska na mając odbyć się szczyt  klimatyczny w Kopenhadze, gdzie mają być położone podwaliny pod nowy traktat zastępujące protokół z Kioto. Po drugie, ostateczne zatwierdzenie porozumienia z Klausem w sprawie wyłączenia traktatów Benesza spod jurysdykcji Karty Praw Podstawowych. To co jednakże najbardziej elektryzowało opinię publiczną w Europie, to zakulisowe ustalenia dotyczące stanowisk w Brukseli, w tym szczególnie nowego stanowiska „Prezydenta EU” (oficjalnie przewodniczącego Rady Europejskiej).

Traktat z Lisbony

Stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej będzie wprowadzony na podstawie zapisów Traktatu Lizbońskiego. Według jego zapisów jest on swego rodzaju „twarzą Unii Europejskiej” w sferze dotyczącej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Ponadto, wspomaga osiąganie spójności i konsensusu w Radzie Europejskiej.

Jego kadencja trwa 2,5 roku, jednakże może być przedłużona do 5 lat w przypadku braku sprzeciwu ze strony państw członkowskich. Pomimo, iż do wyboru wymagana jest większość kwalifikowana (74% głosów ważonych, większość państw członkowskich reprezentujących co najmniej 62% obywateli UE), w praktyce decyzje tej wagi podejmowane są w ramach consensusu.

Analitycy zwracają uwagę na brak wyraźnego doprecyzowania funkcji przewodniczącego Rady Europejskiej. Mglisty podział kompetencji, sprawia że szczególnie ważny staje się element osobowościowy przy wyborze kandydata. W takich przypadkach, jak pokazuje istoria Unii Europejskiej, wybitne osobistości potrafią nadawać ton procesowi integracji i wyznaczać nowe kierunki rozwoju (Jacques Delors). Pytanie tylko, czy Europa tego właśnie oczekuje od swojego nowego „prezydenta”?

Toni Blair – kandydat idealny?

Spekulacje na temat kandydowania Blaira na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej pojawiły się w światowych mediach tuż po jego odejściu z krajowej sceny politycznej. Reforma programu politycznego Brytyjskiej Partii Pracy, którą kierował od 1994 roku zapewniła mu popularność i wygrane wybory w 1997 roku. Przez kolejne dziesięć lat pełnił on funkcję premiera Wielkiej Brytanii, a po odejściu w 2007 poświęcił się rozwojowi własnej fundacji.

Życiorys Blaira nie pozostawia wątpliwości, że posiada wystarczająco dużo zdolności i doświadczenia, aby pokierować Unią Europejską. I tu pojawił się problem. Jeszcze przed szczytem, poparcie dla jego kandydatury wyraziła Francja, Włochy i Hiszpania, która opowiadają się za wzmocnieniem spójności europejskiej i jednoczesne osłabieniem wpływów Komisji Europejskiej (co przy bezbarwnym Barroso, nie powinno być problemem). Z drugiej strony, małe państwa preferują kandydata o bardziej federalnych poglądach. Część z nich popiera premiera Luksemburga Junckera, inni wolą kandydaturę Holendra Balkenende lub premiera Belgii. W trakcie szczytu jednak kluczowe okazało się stanowisko Niemiec i polityczna architektura Parlamentu Europejskiego. Berlin jest zwolennikiem ograniczonej roli przewodniczącego UE, a Blair ze swoją charyzmą nie dopasowałby się do takiej charakterystyki stanowiska. Dodatkowo uzgodniono, że „prezydentem UE” powinien zostać kandydat centro-prawicowy, gdyż ta opcja polityczna wygrała wybory do Europarlamentu. W tej sytuacji szanse na objęcie stanowiska przez byłego premiera Wielkiej Brytanii drastycznie zmalały.

To co jednak uderza w kwestii kandydatury Blaira i uznawane jest za główną przyczynę jego klęski, to nie opozycja ze strony innych państw, a otwarty sprzeciw brytyjskich konserwatystów i powściągliwa reakcja premiera Browna. Torysi od kilkunastu tygodni prowadzili ożywioną kampanię w Brukseli przeciwko byłemu premierowi, a styl w jakim się ona odbywała miał dziwnie „swojski” posmak. O ile jednak sprzeciw, jest nieodłącznym prawem opozycji, to zwlekanie z oficjalnym poparciem kandydatury przez byłą partię Blaira do ostatniej chwili pokazuje swoisty dramat tego polityka. Brytyjczycy nie mogą wybaczyć mu kłamstw w sprawie broni masowego rażenia i wojny w Iraku. Dla wielu z nich jego nadszarpnięta reputacja jest największą przeszkodą w sprawowaniu nowej funkcji „prezydent” Unii Europejskiej.

Najlepszy kandydat, nie zawsze wygrywa

Pomimo, iż kandydatura Blaira wydaje się być najbardziej obiecująca dla przyszłości Europy, to jednak po ostatnim szczycie pozycja byłego premiera jest bardzo trudna. Ostateczna decyzja w kwestiach personalnych ma zostać podjęta na specjalnym szczycie UE planowanym na 12 lub 19 listopada, jednakże według ostatnich doniesień jego szanse zmalały praktycznie do zera. Tym samym, państwa członkowskie opowiedziały się za ograniczoną rolą nowego przewodniczącego Rady Europejskiej, ponieważ trudno wyobrazić sobie na tym stanowisku osobę dorównującą charyzmą Blairowi. W tej sytuacji harmonizacja polityki zagranicznej UE może się okazać jeszcze trudniejszym niż przedtem. Przewodniczący Rady Europejskiej będzie kolejnym filarem odpowiedzialnym za politykę zewnętrzną UE obok przewodniczącego Komisji Europejskiej, Wysokiego Przedstawiciela i liderów największych państw. Wraz z uzyskaniem zgody na ratyfikację traktatu Lizbońskiego od Klausa, jego postanowienia wejdą w życie najprawdopodobniej na początku 2010 roku. Ciekawe tylko, do kogo wtedy zwrócą się wielcy tego świata kiedy będę chcieli poznać wspólne stanowisko Unii Europejskiej

Październik 26, 2009

Na Zachodzie przyjmują noble i traktaty, a na Wschodzie……..bez zmian

Filed under: Rosja — Emil Zacharczuk @ 9:49 pm
Tags: , , ,

4209EU4Ostatnimi czasy dyskusja dotycząca Rosji skupia się na jej pozycji w polityce globalnej. Według nowej koncepcji administracji amerykańskiej (opisana przez Zbigniewa Brzezińskiego w przedostatnim Foreign Affairs) poparcie ze strony strony „>Moskwy i wspolpraca z nia w rozwiązywaniu współczesnych problemów sa kluczowymi czynnikami determinującymi skuteczne przezwyciężenie zagrożeń stojących przed społecznością międzynarodową. Rosja jest w niej przedstawiana jako element większej układanki, który posiada określoną pozycję w regionie, potencjał militarny i wolę polityczną do aktywnego rozwiązywania problemów globalnych (czytaj Afganistan i Iran). Według tej koncepcji, czynniki te predysponują Moskwę do ściślejszej współpracy z Zachodem, a w przyszłości umozliwią nawet członkostwo w zachodnich strukturach bezpieczeństwa. Nowa polityka Baraka Obamy spotkała się z dużą przychylnością ze strony Unii Europejskiej, jednakże wydarzenia ostatnich paru tygodni wskazują na ogrom wyzwań przed jakimi stoi Zachód.

Co ma wspólnego kebab z profesorem historii i wyborami lokalnymi w Rosji?

Na Placu Czerwonym w Moskwie, tuż obok mauzoleum Lenina stoi słynny hotel „Sovietski”. Po drugiej stronie ulicy znajduje się słynny kebab, który od dawna nieoficjalnie nazywany jest „Anty-Sovietski” – nie tyle ze względu na desydencką klientelę, co raczej na położenie. Kilka tygodni temu właściciel lokalu postanowił, w ramach happeningu, użyć tego określenia jako oficjalnej nazwy i zamieścił ją na szyldzie wejściowym. Jednakże reakcja, z którą się spotkał przeszła jego najśmielsze oczekiwania.

Najpierw oficjalny protest wystosowała wspólnota weteranów drugiej wojny światowej, która w oficjalnym oświadczeniu oskarżyla właściciela kebabu o „propagowanie antysowieckiej propagandy” i „bezczeszczenie symboli narodowych”. W imię obrony  historii Rosji, ruch ten poparła młodzieżówka Jednej Rosji – Nasi. Jej czlonkowie zarządali oficjalnych przeprosin od właściciela lokalu lub opuszczenia kraju. Przez kilka tygodni organizowali pikiety pod jego domem wykrzykując antysemicke hasła (według Naszych pan Podrabinek – właściciel lokalu,  miał żydowskie korzenie)       i zastraszając jego rodzinę. Dopiero po interwencji obrońców praw człowieka i Ministra Spraw Zagranicznych Francji – Bernarda Kouchnera protesty ustąpiły. Warto jednak zauważyć, że Kreml nie potępił zachowania Naszych, a jedynym znanym stanowiskiem jest oświadczenie Putina, w którym za „zaistniałą sytuację” wynił obie strony konfliktu.

Od dojścia do władzy Putina, ideolodzy Kremla w cyniczny sposób wykorzystywali symbolikę radziecką do odbudowy rosyjskiej państwowości. Ostatnie wydarzenia ukazują jednak, że Związek Radziecki, to coś więcej niż tylko symbole i nostalgia, to część rosyjskiej tradycji politycznej, którą należy bronić, a czasem nawet korzystać z jej dobrodziejstw.

Przykładem tej tożsamościowej schizofremi Federacji Rosyjskiej, jest fakt wszczęcia w Archangielsku postępowania przeciwko profesorowi historii, który kolekcjonował materiały dotyczące „tajemniczych zniknień” nazistowskich więźniów w radzieckich łagrach podczas drugiej wojny światowej. Strach przed rozliczeniem się z przeszłością oddziaływuje jednak także na współczesne wydarzenia, czego przykładem mogą być ostanie wybory lokalne. Jedna Rosja, partia Putina, uzyskała w nich 70% głosów (45% według sondaży), a Komuniści 13% (18% według sondaży). Fałszerstwa wyborcze w Rosji nigdy nie należały do żadkości, ale już dawno nie były tak wyraźnie. Wydaje się, że rządzące elity, w okresie niepewności mogą coraz częściej sięgać po stare i sprawdzone metody w celu zachowania pełni władzy.

Gospodarka głupcze!

Problemy gospodarcze Rosji są znacznie większe niż się spodziewano. Według dostępnych danych za rok 2009, PKB skurczyło się o 10%, co daje jej niechlubne przedostanie miejsce w gronie państw WNP (Ukraina wypada najgorzej). Dla wielu, szok jest o tyle bardziej odzczuwalny, że poprzedzony jest 10-cio letnim okresem ciągłego wzrostu gospodarczego na średnim poziomie 7%. Wydaje się jednak, że Moskwa w tym czasie nie umiała wprowadzić koniecznych reform, a strach przed otwarciem własnej gospodarki obniżył konkurencyjność rosyjskich firm i ukazał jej archaiczny charakter (olbrzymie uzależnienie budżetu od cen surowców, brak inwestycji). Pomimo tych trudności, Moskwa płynie pod prąd. Pytanie czy starczy jej sił by dotrzeć do brzegu?

Niedawno podpisane porozumienie o utworzeniu unii celnej pomiędzy Federacją Rosyjską, Białorusią i Kazachstanem zostało zakomunikowane w Moskwie jako wielki sukces. Jedyny problem w tym, że krok ten znacząco oddala członkostwo Rosji w Światowej Organizacji Handlu. Negocjacje Moskwy w sprawie jej ewentualnego członkostwa w WTO trwają od 1993 roku, a ich przebieg można porównać do sinusoidy. Kreml często zrywał negocjacje, oskarżając jednocześnie Waszyngton o celowe sabotowanie porozumienia. Po dojściu do władzy Medviedeva, prace nad członkostwem Rosji w Światowej Organizacji Handlu wyraźnie przyspieszyły i jeszcze wczesną wiosną komentatorzy przywidywali zakończenie wzajemnych rozmów do połowy 2010 roku. Jednakże nowa Rosyjsko-Białorusko-Kazachska unia celna dała podstawy Moskwie do renegocjacji wszystkich porozumień. Należy przy tym stwierdzić, że Stany Zjednoczone i Unia Europejska do końca przekonywały Kreml o możliwości wprowadzenia dodatkowych ustaleń do już istniejących porozumień, jednakże Moskwa 14 października słowami prezydenta Medvedieva, kategorycznie zarządała rozpoczęcia nowego procesu negocjacyjnego, oddalając przyszłe członkostwo w WTO o kolejne 2-3 lat.

Oby się udało

Rosja wciąż stanowi dla Zachodu wyzwanie, z którym nie może sobie poradzić. Powyższe przykłady wskazują na to, że Kreml me swój własny pomysł na współpracę z Brukselą i Waszyngtonem. Być może problem nie tkwi we współczesnych stosunkach, ale w latach dziewięćdziesiątych, kiedy nieufność do Moskwy i niezrozumienie były głównymi czynnikami kształtującymi politykę Zachodu wobec Rosji. Polityka Obamy ma na celu ustanowienie podstawowej płaszczyzny porozumienia i zbudowanie wzajemnego zaufania. Pytanie tylko, czy tego samego chce Rosja?

Październik 4, 2009

Obama i Medvedev pokazują Unii Europejskiej miejsce w szeregu

Filed under: Uncategorized — Emil Zacharczuk @ 2:00 pm

elephant-bear

Nowa polityka Waszyngtonu w stosunku do Rosji wydaje się zwiastować powstanie nowego układu międzynarodowego, w którym Moskwa miałaby uzyskać realny wpływ na bezpieczeństwo globalne. Obama i Medvedev, jak za starych dobrych czasów, postanowili zagrać ‘partię szachów’. Co ciekawe, Europa pełni w tej rozgrywce rolę szachownicy i o ile czołowi przywódcy europejscy  otwarcie popierają politykę nowej amerykańskiej administracji, to trudno oprzeć się wrażeniu, że ich rola zasadniczo sprowadza się do biernego obserwowania wydarzeń. Nasuwa się więc pytanie, czy Unia Europejska jest także zdolna do wypracowania nowej koncepcji współpracy z Rosją?

Plany ambitne, gorzej z praktyką

Pomiędzy Unią Europejską i  Rosją istnieje wspólny obszar gospodarczy. Moskwa przyjęła ustawodawstwo unijne, a państwo prawa powoli krzepnie żywo wspierane przez poczynania Brukseli. Rosja jest jednym z głównych fundamentów europejskiej tożsamości obronnej, a niedługiej perspektywie możliwy jest jej udział w Europejskich Siłach Szybkiego Reagowania. Rosjanie spokojnie czekają na przyszłe członkostwo, korzystając jednocześnie z prawa do bezwizowego przemieszczania się na terenie Unii, a wymiana studentów i pracowników naukowych jeszcze nigdy nie rozwijała się tak dobrze…………………

Powyższy krótki opis nie jest fragmentem opowiadania z serii political fiction, a obrazem który wyłania się z analizy podstaw traktatowych partnerstwa pomiędzy Unią Europejską a Rosją. Rzeczywistość jednak jest całkiem inna, a żadne z celów zawartych w dokumentach określających wzajemną współpracę nigdy nie zostało osiągnięte. Wydaje się, że Unia Europejska dawno straciła możliwość kształtowania agendy w stosunkach z Kremlem, a istniejący impass we wzajemnych relacjach, którego symbolem jest niemożność wynegocjowania Porozumienia o Partnerstwie i Współpracy jest swoistym przykładem intelektualnego imposybilizmu w europejskiej polityce.

Jak Unia Europejska traciła swój czar………

Gdy w 1987 roku w Pradze Gorbaczow ogłaszał słynną koncepcję ‘Common European Home’ stało się jasne, że integracja kontynentu i aktywny udział w tym procesie będzie kierunkiem, w którym zamierz podążać Kreml. Kontynent bez podziałów miał być obszarem pokojowego współistnienia wszystkich narodów, które jednoczyły tożsame wartości. Szybko okazało się, że wizja budowy wspólnej Europy od Atlatyku po Ural była bardzo trudnym zadaniem, a idea ta nigdy nie została wypełniona treścią. Rosja pozostawiona sama sobie w latach 90-tych szybko zaczęła „dusić się w swoim własnym sosie”. Świeżo uwłaszczona klasa oligarchów była bardziej zainteresowana konserwowaniem uzyskanych wpływów niż reformami proponowanymi przez Unię Europejską. Niechęć do Brukselskiego normatywizmu powoli ale systematycznie narastała, jednakże słabość ekonomiczna Rosji nie pozwalała jej na zmianę wytyczonego w latach dziewięćdziesiątych kursu integracjiz na warunkach UE.

………….. i całkiem obrzydła

Kluczową datą jednak okazał się przełom 2003/2004 roku. Wzrastające ceny nośników energii (patrz tabela) ośmieliły Kreml, który coraz częściej otwarcie krytykował formułe partnerstwa pomiędzy Moskwą a Brukselą. Efektem tego było odrzucenie przez Rosję możliwości uczestnictwa w Europejskiej Polityce Sąsiedztwa znacznie ograniczając w ten sposób wpływ Brukseli na jej sytuację wewnętrzną. Co więcej, polityka Moskwy nie tylko kwestionowała formułę wzajemnej współpracy ale także istote całego procesu integracyjnego. Poparcie Brukseli dla kolorowych rewolucji było jednoznacznie odczytywane na Kremlu jako zagrożenie dla żywotnych interesów Rosji.

Oil_gas_price_Reuters

Przeświadczenie to zostało spotengowane przez rozszerzenia 2004 i 2007 roku, które uświadomiły Moskwie, że jej wpływy w tym regionie zostały całkowicie zniwelowane lub znacząco osłabione. Z drugiej strony, po wejściu nowych krajów sytuacja geoekonomiczna we wzajemnych relacjach zmieniła się na korzyść Rosji. Po pierwsze, zwiększyła się rosyjska nadwyżka w handlu z Unią Europejską, a współzależność obydwu gospodarek znacznie się zwiększyła. Po drugie,  Rosja uzyskała bardzo ważny atut w stosunkach z Unią Europejską i możliwość wywierania na nią wpływu przy pomocy gazu i ropy naftowej.

Integracja na rosyjskich warunkach

Od tamtego czasu Kreml opowiada się za integracją opierającą się na dwóch filarach: Unii Europejskiej i Wspólnoty Niepodległych Państw. Projekt ten opowiada się za partnerstwem pomiędzy dwoma odrębnym blokami politycznymi, którego podstawą miałaby być współpraca gospodarcza. Oba bloki pozostałyby niezależne od siebie w kwestiach bezpieczeństwa czy ustroju prawno-politycznego. Rosja konsekwentnie forsuje powyższy projekt, a według ostatnich analiz jej polityka na obszarze WNP jest coraz bardziej skuteczna. Dowody na to przytacza raport The limits of enlargement-lite: European and Russian power in the troubled neighbourhood opracowany przez European Council of Foreign Affairs. Zwraca się w nim uwagę, że polityka Kremla na tym obszarze stała się bardziej ‘subtelna’. Rosja stała się aktywnym promotorem układów multilateralnych na obszarze WNP (unia celna), a także utrzymuje ruch bezwizowy i znosi ograniczenia w podejmowaniu pracy dla obywateli sąsiednich państw. Kreml aktywnie wspiera rozwój języka rosyjskiego na tym obszarze, a rosyjskojęzyczne telewizje nie żadko są popularniejsze od narodowych stacji. Ponadto, Moskwa dyskretnie wspiera wybranych polityków czy biznesmenów, wzamian oczekując lojalności. Większość obserwatorów lekceważy ten problem, wieżąc że dla obszaru byłego ZSRR jedyną drogą jest integracja z Unią Europejską. Swoistym jednak ostrzeżeniem dla niepoprawnych optymistów jest zdanie podsumowjące powyższy raport: „Być może Unia Europejska jest bardziej atrakcyjną opcją niż Rosja, warto jednak pamiętać, że nawet te najbardziej atrakcyjne rozwiązania nie zawsze wygrywają”.         

W przypadku jasnej i klarownej strategi w stosunku do Moskwy, Unia Europejska nie będzie w stanie zabezpieczyć swoich interesów na kontynencie. Konsekwentnie realizowana polityka Kremla, na pewno wzmocni  Rosję co znacząco utrudni realizację unijnej polityki. Czas najwyższy wypracować wspólną strategię działań inaczej Europa powróci do roli ‘szachownicy’, a decyzje dotyczące jej przyszłości nie będą zapadały w Brukseli.

Wrzesień 29, 2009

Problem Rosji w polityce globalnej

Filed under: Rosja — Emil Zacharczuk @ 5:47 pm

miss_map_russia

Wydarzenia ostatnich kilku miesięcy prowokują do dyskusji na temat pozycji Rosji we współczesnym świecie. Polityka w stosunku do Moskwy prowadzona  przez administrację amerykańską ale także kraje Unii Europejskiej opiera się na przeświadczeniu, że Rosja jest zbyt ważna, aby ją ignorować ale jednocześnie zbyt słaba by być naszym partnerem. Zachód doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że Rosja nie może być pozostawiona sama sobie, a jednoczeście nie potrafił jak do tej pory wypracować spójnej strategii włączania jej do globalnego systemu.

Lata 90-te

Od początku upadku komunizmu państwa zachodnie popierały przmiany zachodzące w Moskwie. Należy przy tymrussia_macro_economics_russia_GDP_development zaznaczyć, że ani Bruksela ani Waszyngton nie były zainteresowane udzieleniem efektywnego wsparcia owych przemian, a jedyną słuszną drogą w kierunku kapitalizmu zaproponowaną Kremlowi miała być terapia szokowa. Zapoczątkowana w 1992 roku seria reform gospodarczych w praktyce jednak pogłębiła trudną systuację gospodarczą Rosji, a powszechne uwłaszczenie wąskiej grupy społecznej (oligarchowie) doprowadziło do dalszego osłabienia państwa.

W tych okolicznościach pozycja Moskwy uległa znacznemu osłabieniu. Ignorowanie pozycji Rosji wynikało z przeświadczenie, że  jeszcze długo nie podniesie się ona z kolan, a w związku z tym brak  modelu włączania jej w system globalny nie stanowił w tamtym czasie znaczącego problemu.

Era Putina

Putin

Sytuacja jednak zmieniła się po dojściu do władzy Putina. Dzięki nagłemu wzrostowi cen surowców energetycznych Moskwa uniezależniła się od pomocy finansowej z Zachodu. Coraz wyraźniej akcentowała swoją obecność w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, a jednocześnie stała się aktywniejsza i bardziej elastyczna w budowaniu relacji dwustronnych, których celem było dalsze umocnienie pozycji Moskwy na arenie międzynarodowej. Efektem tej polityki było najpierw odnowienie partnerstwa z USA w ramach walki za światowym terroryzmem, a niecałe dwa lata później zacieśnienie współpracy w ramach osi Paryż-Berlin-Moskwa. Jednakże współczesna polityka Kremla znacznie różni się od tej prowadzonej w pierwszej kadencji Putina, a jej mottem przewodnim stało się wystąpienie na konferencji w Monachium w 2007, w którym krytykuje on działania Zachodu i obwinina go o rozpoczęcie nowej zimne wojny we wzajemnych stosunkach. Czy te słowa to tylko i wyłącznie propaganda sporządzona na wewnętrzny użytek czy może rosyjskie wyobrażenie świata coraz mocniej odbiega od zachodniego?

Powrót niedźwiedzia

bear44

Coraz częściej można odnieść wrażenie, że Rosja wodzi Europę i Stany Zjednoczone za nos. Pozycja Moskwy nie jest na tyle słaba jak wydawało się jeszcze kilka lat temu. Najpierw Unia Europejska, a ostatnio Waszyngton zaczęły uświadamiać sobie tą gorzką prawdę. Pomimo, że Rosja nigdy już nie odzyskała wpływów z czasów zimnej wojny to jednak istnieją obszary, w których jej pozycja pozostała znacząca. Po pierwsze, Moskwa nadal odgrywa kluczową rolę w obszarze nieproliferacji broni atomowej. Jest żywo zainteresowana redukcją istniejącego arsenału nuklearnego i rewitalizacją istniejącego reżimu NPT (Układ o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej z 1968). Ostatnia wizyta Obamy w Moskwie i podpisanie nowego układu o redukcji broni atomej ma wymiar symboliczny choć jednocześnie jest zwrotem o 180 stopniu w stosunku do administracji GW Busz, która wycofała się z ABM (Traktat o Ograniczeniu Rozwoju Systemów Antybalistycznych) w 2002 i odnosiła się z dużą nieufnośćią do istniejącego reżimu nieproliferacji.  Z drugiej, uzyskała kluczową pozycję w kwestii rozwoju programu nuklearmego Iranu. Wydaje się, że stanowisko Moskwy jest w tej kwestii ostatnią deską ratunku, o ile nie jest już za późno. Warto przy tym wspomnieć, że Rosja w tej kwesti pełni rolę piromana, który najpierw udostępnił Teheranowi technologię nuklearną, a teraz kreuje się na głównego strażak próbujący rozwiązać zaistniałą sytuację. Rosja wstępnie zaakceptowała propozycje Obamy w kwestii Iranu, jednak w najbliższym czasie ponownie upomni się o własne interesy. Lista jest długa, a nadzieje że tarcza antyrakietowa w Polsce i Czechach zaspokoi apetyt Moskwy wydaje się naiwością. Pozostaje więc pytanie, kto zapłaci za poparcie Moskwy dla amerykańskiej polityki globalnej?

Następna strona »

Theme: Rubric. Blog na WordPress.com.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.